Content Marketing, który zachwyca – sonda Rosetta

26.10.2014

Czy wiecie, czym jest misja sondy Rosetta? Prawdopodobnie, podobnie jak ja kilkanaście godzin wcześniej, większość z Was odpowie na to pytanie przecząco – a szkoda. To niesamowity projekt Europejskiej Agencji Kosmicznej, którego objaśnienie zapełniłoby dziesiątki kolumn w najbardziej prestiżowych tytułach naukowych. Czy byłaby to skuteczna promocja projektu? Tak, wśród naukowców. Jak jednak ten sam przekaz skierować do szerszej publiczności? Tomek Bagiński odpowiada na to pytanie, z wielkim rozmachem.

Na wstępie, wróćmy do pytania. Czym jest sonda Rosetta? Odpowiedzi łatwo znaleźć, przy odrobinie starania: na Wikipedii, rozlicznych serwisach traktujących o nauce czy stronie projektu. To treści, które z dużym prawdopodobieństwem, nie będą pożądane ani też nie zainteresują przeciętnego zjadacza chleba – dla większości, odpowiedzi szukane przez naukowców, nie będą zrozumiałe czy angażujące. Jak zatem przedstawić przeciętnemu Internaucie Rosettę? Tomek Bagiński zrobił to w wyjątkowy sposób:

Czym jest misja Rosetty? Po kilku minutach z filmem Bagińskiego, odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta – pomimo wysokiej złożoności i hermetyczności tematu. To świetny przykład content marketingu:

  1. Forma przekazu jest dopasowana do oczekiwań i potrzeb odbiorcy.
  2. Atrakcyjny film z pewnością przyciągnie uwagę osób w każdym wieku, bez względu na wykształcenie czy znajomość fizyki.
  3. Interesująca narracja, która nie narzuca głównego przekazu i przedstawia go w naturalny, nienarzucający i subtelny sposób.
  4. Wysoka jakość treści, zarówno pod względem wykonania, jak i samego contentu – aż prosi się o dalsze udostępnienia.
  5. Rzetelne i wiarygodne przedstawienie tematu – film nie jest pozbawiony wymiaru edukacyjnego.

Zapewne, można wymienić wiele celów, które realizuje film Bagińskiego. Niemniej przede wszystkim, to inspirujący przykład content marketingu, który udowadnia, że ten sposób promocji może dotykać nawet najbardziej złożonych, czy pozornie nawet „nudnych” zagadnień.