Nowa ekonomia oparta na zaufaniu, dzieleniu się i internecie

27.08.2014

O Sharing Economy mówi się już od kilku lat i trend ten jest coraz silniej obecny jest na polskim rynku. Pod tym pojęciem kryje się świadczenie usług przez ludzi i dla ludzi. Każdy może dzielić się tym, co posiada – wiedzą, umiejętnościami i dobrami materialnymi otrzymując w zamian przysługę, ciekawą znajomość albo opłatę. Zjawisko to nazywane jest również wspólną konsumpcją (ang. collaborative consumption). W tym modelu biznesowym klienci nie tylko nie muszą wchodzić w posiadanie danej rzeczy czy umiejętności aby móc z niej korzystać (co samo w sobie nie jest nowością – znamy przecież różnego typu wypożyczalnie) ale również otrzymują wartość dodaną w postaci usługi skrojonej na ich potrzeby i powiązanej z unikalnym doświadczeniem.

Sharing Economy jest przeciwieństwem strategii wzorowanych na McDonald’s – zakładających masowość, unifikację, ujednolicenie produktu i doświadczenia. Weźmy za przykład podróże na trasie Gdańsk-Warszawa odbywane Polskim Busem i za pośrednictwem BlaBlaCar.pl. Usługa przejazdu w obu przypadkach zasadniczo ta sama, różnica leży w wartości dodanej.

Po pierwszej podróży PolskimBusem, byłam zachwycona internetem, poczęstunkiem i samym faktem jazdy piętrowym autobusem. Kiedy już oswoiłam się z tymi dobrodziejstwami i uznałam je za standard, to do rangi godnej wzmianki w rozmowie może urosnąć fakt słabej przepustowości wifi, tego, że „akurat lodziki się skończyły” albo spóźnienia…ot, takie ponoć polskie narzekanie.

Wybierając przejazd z kierowcą oferującym wolne miejsce w samochodzie mogę dopasować czas i ilość postojów do moich potrzeb, a nie potrzeby do rozkładu. W razie niespodziewanych opóźnień na trasie, gdyby komunikacja miejska przestała już kursować jest szansa na podwózkę do domu zamiast do umówionego końca trasy – czego żaden przewoźnik nie zaproponuje. I jedna z najcenniejszych wartości dodanych – podróż z BlaBlaCar.pl zawsze kończy się z ciekawą historią do opowiadania.

Oczywiście przewagą transportu zbiorowego, poza szeroką siatką połączeń jest pewność, że przejazd, nawet jeśli z opóźnieniem, to jednak się odbędzie. W przypadku nieznajomego kierowcy ryzyko, że przejazd zostanie odwołany wydaje się znacząco wyższe. Marka przewoźnika jest gwarancją realizacji usługi. W przypadku Sharing Economy niepewność związana z dokonaniem wyboru redukowana jest dzięki systemom oceny i opiniom innych klientów.

Co moje, to do wynajęcia

W collaborative consumption możemy korzystać z większej ilości dóbr bez jednoczesnego zwiększania ich produkcji. Możemy również ciąć koszty użytkowania i monetyzować posiadane dobra. Jakie dobra i usługi są spieniężane w ten sposób w Polsce?

Jedną z najpopularniejszych usług są wspólne przejazdy. Oprócz serwisu wspomnianego wcześniej istnieje również Carpooling.pl a na polski rynek wchodzi nowy gracz WunderCar. W temacie poruszania się po mieście warto również wspomnieć o iParkomat – aplikacji umożliwiającej wynajem miejsca parkingowego pod nieobecność właściciela (np. na czas jego wyjazdu do pracy).

Rosnącą popularnością cieszy się wśród Polaków światowy gigant w skali Sharing Economy – Airbnb. Serwis umożliwia wynajem pokoi nie tylko w ramach tradycyjnych usług hotelarskich, ale również noclegów w mieszkaniach prywatnych w 30 tysiącach miast na całym świecie.  Wimdu, również serwis oferujący wynajem pokoi wprost komunikuje: 50% taniej niż w hotelu. Jeszcze dłuższą historią społeczności zgromadzonej wokół idei dzielenia się miejscem do spania (w tym przypadku – nieodpłatnym) może pochwalić się Couchsurfing.

Świat w którym Sharing Economy rośnie w siłę wydaje się być coraz bardziej przyjaznym środowiskiem dla freelancerów. Na anglojęzycznym Fiverr.com można kupić usługi związane między innymi z video, animacją i grafiką, w tym na przykład logo za kwotę rzędu…15 zł. W Polsce startuje wzorowana na TaskRabbit platforma służąca promowaniu realizacji drobnych usług przez zainteresowanych, którzy chcą dorobić – Wooloo.pl. Pracowite pszczółki mogą podjąć się zadań, które zalegają na listach rzeczy do zrobienia, np. wystawieniu na Allegro stosu rzeczy przeznaczonych na ten cel i podjąć się bieżących zadań takich jak na przykład wyprowadzenie psa czy wniesienie mebli.

Doładowanie Veturilo na komunię

W stworzeniu gruntu zaufania do transakcji dokonywanych z wykorzystaniem internetu na którym Sharing Economy może się rozwijać z pewnością pomogły doświadczenia internautów związane z obiegiem przedmiotów jaki od lat ma miejsce w serwisach takich jak Allegro i Szafa.pl, rozwój e-commerce oraz obecność social media w życiu codziennym.

Być może nadejdzie jeszcze moment, w którym przysłowiowy „rower na komunię” zastąpią doładowania na wypożyczenia rowerów miejskich Veturilo? Konsumenci coraz częściej wybierając spośród produktów czy usług starają się nie tylko zaspokajać daną potrzebę w ramach oczekiwanego stosunku ceny do jakości, ale również zwracają uwagę na szerszy kontekst ich decyzji zakupowych. Ekonomia oparta na zaufaniu, dzieleniu się i internecie zdaje się świetnie wpisywać w ten trend. Marki stawiające na budowanie doświadczenia i zwiększanie wartości dodanej powinny szukać swojego miejsca w tej nowej rzeczywistości.

Wspólna konsumpcja pozytywnie wpływa na redukowanie „problemów pierwszego świata” takich jak niewystarczająca ilość miejsc parkingowych, wysoka emisja CO2 na osobę w transporcie drogowym czy podróżowanie wśród ludzi, którzy nie uśmiechają się do siebie. Dodatkowo korzystając z usług w ramach Sharing Economy zwykle oszczędzamy jednocześnie pomagając zaoszczędzić lub dorobić nie bezimiennej firmie, a osobie z krwi i kości.

Osobiście cieszy mnie, że konsumpcjonizm nabiera społecznego wymiaru i entuzjastycznie podchodzę do nowych projektów ukierunkowanych na Sharing Economy. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że część osób paraliżuje już sama myśl o jeździe samochodem z nieznanym kierowcą czy spanie na kanapie w mieszkaniu osoby, z którą zaledwie wymieniło się wiadomością. Mam nadzieję, że mimo tego trend będzie się rozwijać a wraz z nim będzie rósł poziom zaufania. Żyjemy w czasach w których coraz więcej ludzi nie musi mieć, by być.